I rok farmacji w Lublinie - rok akademicki 2016/2017

Matura napisana, studia wybrane. Oczekujesz rozpoczęcia roku akademickiego. Październik i Twój nowy etap w życiu - farmacja. Na pewno pierwsze dni będą stresujące, ale jako starsza koleżanka postaram się pomóc Ci przejść przez te początkowe miesiące w miarę spokojnie.

Rozpoczęłam swoje studia w roku 2016, a więc pewnie rzeczy mogą się zmienić - pamiętajcie, żeby nie nastawiać się jakoś bardzo, że tak właśnie będzie też u Was. Jednakże, chcę pokazać Wam jak mniej więcej wygląda ten pierwszy rok w Lublinie - idąc na studia nie miałam takich informacji, więc mam nadzieję, że ktoś z tego skorzysta. :)

Pierwszy dzień na uczelni to immatrykulacja - dla Was wydarzenie dość ważne, zostajecie wręcz "pasowani" na studentów. Cała uroczystość trochę trwa, trzeba uzbroić się w cierpliwość. Oprócz Was - studentów farmacji - będą też zapewne studenci analityki medycznej i kosmetologii.

Pierwszy rok na farmacji to duża różnorodność, jeśli chodzi o przedmioty. W semestrze zimowym spotkałam się z takimi jak: biofizyka, anatomia, fizjologia, biologia z genetyką, chemia ogólna i nieorganiczna, matematyka, historia farmacji, trening zdrowia, BHP, propedeutyka chemii, język łaciński. W letnim natomiast były to: botanika, chemia ogólna i nieorganiczna, fizjologia, kwalifikowana pierwsza pomoc, statystyka, technologia informacyjna, język obcy, język łaciński, komunikacja społeczna, propedeutyka chemii.

Semestr zimowy:


Biofizyka

Przedmiot, który szedł mi koszmarnie. Poprawiałam połowę wejściówek, zaliczenie końcowe w pierwszym terminie na 2. Ale nie bójcie się! Na koniec postu wyjaśnię Wam dlaczego. Cały przedmiot kończy się w semestrze zimowym. Katedra biofizyki znajduje się w Collegium Anatomicum - piętro I.

Ćwiczenia:

Ćwiczenia obejmują według planu 15 zajęć, z czego każde ma po 1,5 godziny. W praktyce jesteśmy wypuszczani po zrobieniu ćwiczenia. Również ilość zajęć jest inna. W ciągu nauki biofizyki nasze zajęcia odbywają się na trzech pracowniach. Są to pracownie: A,B i C. W każdej pracowni przerabiamy po trzy ćwiczenia, z czego w tej pierwszej tylko dwa z tego względu, że te "pierwsze, pierwsze" to po prostu "lekcja" organizacyjna. A więc łatwo dojść do tego, że tak naprawdę mamy 9 zajęć biofizyki. Reszta służy do odrabiania zaległości, a kilka z nich jest nawet tak jakby nadprogramowo. Na każdej pracowni mamy z innym prowadzącym. To, którą pracownie się zacznie jest tak naprawdę losowe.

Na zajęciach obowiązuje nas posiadanie fartucha, zmiennego obuwia i skryptu z biofizyki, który jest autorstwa pracowników katedry. Drogi nie jest, a lepiej kupić, bo inaczej trzeba przepisywać wszystko samemu (a mało tego nie jest), bo kserować go nie wolno. Po skończeniu danej pracowni oddajemy sprawozdania - są one na końcu skryptu do wyrwania. Po prostu przepisuje się całe zadanie i dodatkowo pisze się wnioski. Nic więcej. Radzę oddawać je wcześniej, bo potem są trudności ze złapaniem któregoś z prowadzących.
Każde zajęcia rozpoczyna się wejściówką - krótką kartkówką z materiału, który będzie na zajęciach. Najczęściej składa się z trzech pytań. Wejściówki trzeba mieć zaliczone, żeby przystąpić do zaliczenia końcowego. W roku 2016/2017 była możliwość tylko jednego podejścia do poprawy. Jeśli będzie się miało 3 niezaliczone wejściówki można nie być wpuszczonym na zajęcia, ale raczej z tym się nie spotkałam na moim roku, u kolegów. :)

Wykłady:

Wykłady odbywają się w auli Collegium Anatomicum. Wykładów jest 10 i trwają 1 godzinę, chociaż w praktyce jest to trochę mniej. Pani profesor nie lubi spóźnialstwa! ;) Tematy są w większości takie same jak na ćwiczeniach, ale wiadomo, że nie mogą się pokrywać w tym samym czasie, więc jest lekki przeskok. Przedmiot kończymy zaliczeniem końcowym, u nas był to bodajże 4 styczeń, test ABC ok. 40 pytań z czego ostatnie to zamiana na jednostki.

A czym jest w ogóle biofizyka?

Na zajęciach robicie coś w stylu sprawdzania słuchu, obliczanie jak promieniowanie przechodzi przez daną substancję itp. Trochę obliczeń na ćwiczeniach, więcej teorii na zaliczeniu. Mnie ten przedmiot nie porwał, ale może komuś przypadnie do gustu?
Reasumując - jest to przedmiot to zdania i przejścia. Po prostu ja nie poczułam biofizyczynego flow. :D

Biologia z genetyką

Nawet się polubiliśmy. Tak samo jak biofizyka kończy się w semestrze zimowym z tą różnicą, że kończy się egzaminem w sesji. Jest to jedyny egzamin na I roku w semestrze zimowym. Katedra Biologii z Genetyką znajduje się I piętrze w Collegium Pharmaceuticum.

Ćwiczenia:

Ćwiczenia z biologii z genetyką odbywają się w Katedrze i Zakładzie Biologii z Genetyką, który mieści się na I piętrze w Collegium Pharmaceuticum. Na zajęcia obowiązuje nas posiadanie fartucha i zmiennego obuwia. Zajęć jest 15, trwają one planowo 2,5h, praktycznie trochę mniej. Na zajęciach z biologii poznajemy przede wszystkim parazyty - pod mikroskopami oglądamy preparaty, następnie je rysujemy w skrypcie, który na początku roku akademickiego otrzymujemy na mail roku i drukujemy. Niestety na egzaminie zostały one zabierane i możemy go otrzymać dopiero po studiach. Trochę szkoda, bo moje rysunki były naprawdę ładne. :(
Wracając, zajęcia są prowadzone przez dwóch prowadzących. Na początku był omawiany temat dzisiejszych zajęć, potem oglądaliśmy preparaty i je rysowaliśmy. Na prawie wszystkich ćwiczeniach (bodajże na dwóch z genetyki i wtedy, kiedy są kolokwia) są wejściówki. Z wejściówek zbieramy punkty. Aby nie pisać, tzw. rozbója, który obejmuje wszystkie wiadomości z wejściówek trzeba otrzymać 60%. Taka uwaga, jeśli się staracie możecie być nagrodzeni. W roku 2016/2017, jeśli średnia z kolokwiów wynosiła 4,5 i posiadało się min. 75% punktów wejściówek na egzaminie otrzymywało się +10 punktów. Kolokwia są 4 - trzy z parazytologii i jedno z genetyki. Piątym kolowkium jest kolokwium praktyczne. Na nim mamy za zadanie rozpoznać preparat - co to jest (cysta, jajo, postać dorosła, samiec samica itp.) i jakiego gatunku. Pierwszy raz w tym (2016/2017) roku farmacja oprócz rozpoznania, musiała jeszcze to narysować i prawidłowo oznaczyć. Jednak to kolowkium nie jest takie straszne, sami zobaczycie. :)
Jak dla mnie najciekawszą była część genetyczna - uczyliśmy się obsługiwać specjalne pipety, potem robiliśmy PCR i elektroforezę (chociaż ona słabo wyszło, bo było niestety mało czasu :(). Ale sama zabawa w pobieranie śliny, dodawanie tego wszystkiego wg "przepisu" była naprawdę fajna i ciekawa. Ostatnie zajęcia - prezentowanie przygotowywanych przez nas prezentacji o chorobach genetycznych. Egzamin z biologii z genetyką był jedynym egzaminem w sesji zimowej. Nie pamiętam ile miał pytań, ale obstawiam, że ok. 60-70, ostatnim pytaniem była tabelka dotycząca pasożytów. Egzamin nie należał do bardzo trudnych, pytania raczej były do napisania. Egzamin był w formie A,B,C. :) Zaznaczę tu jeszcze, że katedra ta jest bardzo miła i prostudencka. 

Wykłady:

Wykłady z biologii z genetyką odbywają się w auli Collegium Pharmaceuticum. Wykładów jest 8 i trwają raczej zawsze 1,5h, ponieważ w ciągu ich trwania jest bardzo dużo informacji do przekazania. Na wykładach głównie omawiamy parazyty. Pierwszy wykład to komórka, ostatni natomiast to genetyka. W tym roku (2016/2017) nasz wykład z genetyki był prowadzony przez profesora z Łódzkiego Umedu, który opowiadał nam dużo ciekawych rzeczy. 


Matematyka

Wbrew pozorom był to jeden z tych przedmiotów, z którymi nie miało się problemu z zaliczeniem.

Ćwiczenia:

Ćwiczenia z matematyki odbywają się w sali Domu Studenckiego nr 2. Zajęć jest 15, planowo trwają 1,5h, ale jak wcześniej mówiłam, najczęściej jesteśmy wypuszczani trochę wcześniej. Na ćwiczeniach przerabiamy takie tematy jak: liczby zespolone, pochodne, całki i trochę różniczek. Zaznaczę tu, że pochodne i całki przydadzą się raz na statystyce. W ciągu tego czasu piszemy trzy kolokwia. Na większość zajęć trzeba być przygotowanym, bo czasami lecą minusy czy nawet 2 za to, że nie potrafi się zrobić zadania. Jednak one chyba jakoś bardziej nie biorą udziału w ocenie końcowej. Czasami dostajemy prace domowe, które na następne zajęcia należy oddać na kartce. Jeśli sobie nie będziecie radzić z nią - udostępnienie Wam Graala w walce z matematyką, czyli etrapeza. :) Na ostatnich zajęciach jest zaliczenie końcowe. Jest to test ABC składający się z 15 pytań. U mnie w grupie wszyscy zdali za pierwszym razem. Ponadto zajęcia prowadzi bardzo mila, starsza pani dr, więc nie ma co się bać. Na zajęcia nie obowiązuje Was fartuch, ani nawet obuwie zmienne. Na zajęciach możecie mieć jedną obecność nieusprawiedliwioną. 

Wykłady:

Wykłady odbywają się w auli Collegium Anatomicum. Wykładów jest 5, każde z nich trwa mniej więcej godzinę, ale wiadomo, że wcześniej wypuszczają. Na wykładach poznajemy część wiadomości, które potem przerabiamy w formie zadań na ćwiczeniach. Następnie część teorii kończymy jeszcze na ćwiczeniach. Na początku przypominany sobie logarytmy i inne takie.


Trening zdrowia

Ćwiczenia:

14 zajęć po 1,5h, raczej prowadzący się tego trzymają. Zajęcia odbywały się na hali Uniwersytetu Medycznego, mieści się ona za akademikami. Tak jak wspomniałam, trening zdrowia, to nie wf. Na treningu zdrowia zajmujemy się sprawnością organizmu. Nie, nie trzeba się na to uczyć. Po prostu wystarczy słuchać, u nas prowadzący czasami pytali się o to, co mówili na poprzednich zajęciach, ale nie było żadnych konsekwencji, jeśli się nie wiedziało. Poznajemy różne treningi i różne stopnie pracy organizmu, że tak powiem. Czasami wyjdziemy na siłownię lub pogramy. Za aktywność na zajęciach otrzymuje się punkty, maksymalnie po 1 zajęciach otrzymujemy 3 punkty. Mogą być to też 2,1 czy 0 punktów (jak np. nie ćwiczycie). Można mieć jedną nieobecność, ale powiem Wam tak w tajemnicy, że tak czy siak większość kończy z bardzo dobrymi ocenami, więc nie ma co się bać. Mi osobiście bardzo brakowało siatkówki, którą uwielbiam. Oczywiście na zajęcia obowiązuje Was strój sportowy i obuwie zmienne, ale to chyba nie muszę mówić.


  • Historia farmacji

  • Ćwiczenia:

  • 7 zajęć po 1,5h, czasami trochę dłużej...(prowadzący czasami lubił się zapomnieć..). Odbywają się one na ostatnim piętrze w Bibliotece Głównej, w małej salce. Na zajęciach musimy przerobić poszczególne tematy zaproponowane przez prowadzącego. I taka rada: jeśli będzie taka możliwość, to róbcie prezentacje. Zgłaszajcie się do nich. Wtedy dostaniecie 5 z tzw. referatu, a na koniec ocenę o jeden niższą czyli 4. Jeśli się nie zgłoscie pozostaje Wam zaliczenie końcowe, pisemne. Odpowiada się na 3 pytania, które dotyczą tych informacji, które się pojawiły na zajęciach. 

BHP

Wykłady:

Znany wszystkim skrót. Były dwa wykłady po niecałe 1,5h w Auli Collegium Pharmaceuticum. Na jednym wykładzie oglądaliśmy filmiki z Napo (polecam mocno), a na drugim poznawaliśmy różne instytucje związane z BHP. Zaliczeniem przedmiotu była po prostu obecność na wykładach. Nic więcej. 

Semestr letni:

  •  KPP - kwalifikowana pierwsza pomoc

  • Ćwiczenia:

  • 7 zajęć po 2h i 15minut planowo, praktycznie - jak szybko się uwiniecie, szybciej wyjdziecie. Zajęcia w moim roku odbywały się w bibliotece w Katedrze i Zakładzie Anatomii. Na zajęciach ćwiczyliśmy RKO na różnych osobach, wentylację workiem ambu, opatrywania ran, używanie defibrylatora itp Na początku, na każdych zajęciach prócz 1 była kartkówka z poprzednich zajęć. Warto coś przeczytać, chociaż pewnie większość zaliczała je. Potem prezentacja i ćwiczenia praktyczne. Na ostatnich zajęciach mamy zaliczenie. Najpierw piszemy test (który jest dziwny, ale cieszę się, że go zdałam, bo niektóre pytania w ogóle odbiegały od zajęć), a następnie przystępujemy do części praktycznej - idziemy parami, losujemy kartkę ze scenką, odgrywamy ją i tyle. Z praktycznego większość wychodziła z 5 i 4. Ja jak zawsze mam pecha - na egzaminie praktycznym z biologii dostałam preparat, który omawialiśmy, ale nie rysowaliśmy (to była samica owsika), a na KPP dostałam krwotok z tętnicy, gdzie musiałam założyć opaskę uciskową, wojskową, czego też nie ćwiczyliśmy. :D Ale oba spokojnie zdałam, czyli coś w tej głowie mam. ;)


  • Statystyka 

  • Ćwiczenia:

  • Odbywają się one w sali komputerowej w Collegium Anatomicum, więc tutaj już raczej obowiązuje Was obuwie zmienne, szczególniej w czasie roztopów. Również ćwiczenia obejmują 15 zajęć po mniej więcej 1,5h.Na początku przerabiamy prawdopodobieństwo, potem pracujemy już w programie Statistica i w nim liczymy wszystko. Mamy dwa kolokwia, pierwsze bardziej z liczeniem, drugie z pomocą komputera, ale w nim już musimy umieć formułować wnioski do danego wyniku. Ach, nie wspomniałam. Na matematyce grupy są 20 osobowe, na statystyce 15 osobowe. Mi statystyka minęła w bardzo przyjemnej atmosferze. Na ostatnich zajęciach piszemy zaliczenie końcowe, które składa się z 10 zadań. Również z jego zdaniem jakoś problemów nie było. Jak w przypadku matematyki - trzeba coś tam przeczytać na zajęcia, bo tu już raczej pytani jesteśmy z teorii, nie z liczenia.

Wykłady:

Sytuacja bardzo podobna jak z matematyką - wykłady prowadzi ta sama pani dr, w tym samym miejscu, w tej samej ilości i trwające tyle samo czasu. Statystykę zaczynamy prawdopodobieństwem, następnie poznajemy różne rozkłady i tak samo jak z matematyką - kończymy teorię na ćwiczeniach. 


  • TI - technologia informacyjna 

  • Ćwiczenia:

  • Zajęć jest 15, po mniej więcej 1,5h, w pracowni komputerowej w Collegium Anatomicum. Tutaj już mamy różnych prowadzących. Zajęcia głównie polegają na nauce poruszania się w Exelu i korzystania z jego funkcji. Ja, jako że nie jestem w ogóle nietechnicznym człowiekiem, to nie lubiłam tych zajęć, ale jednak nie są one trudne, tylko trzeba na nich pracować. W naszym wypadku nie było zaliczenia końcowego, jedynie dwa kolokwia i z nich liczona średnia. Na tych zajęciach też raczej obowiązuje Was obuwie zmienne. :)

Botanika:

Ćwiczenia: 


Odbywają się one na 3. piętrze w Collegium Universum. Obowiązuje zmienne obuwie i fartuchy oraz... zestaw małego botanika. :) Ćwiczeń jest 15, planowo po 2,5h, ale to jak wypuszczają prowadzący jest już różne. Na ćwiczenia raczej powinniśmy być w miarę przygotowani, bo asystenci często pytają z tematu, który ma być dzisiaj omawiany. W ciągu semestru piszemy 4 kolokwia, 5. kolokwium to zerówka z egzaminu praktycznego, do którego można było przystąpić w moim roku, jeśli miało się po prostu zaliczone przed zerówką dwa pierwsze kolokwia. Na zajęciach piszemy też tzw. nalotki, ale o tym napiszę przy seminariach. Ćwiczenia z botaniki opierają się głównie na tym, że poznajemy anatomię roślin, w czym pomaga nam zestaw małego botanika, który zawiera m.in. szkiełka podstawowe, nakrywkowe, pipetę, igłę preparacyjną, żyletki itd. Sami przygotowujemy preparat - dostajemy materiał roślinny, prowadzący mówią nam, jak mamy go kroić i co zobaczyć, a potem przenosimy to do zeszytu, który jest co jakiś czas sprawdzany. Ostatnie ćwiczenia to już morfologia i nauka oznaczania roślin. Mi się trafiły cudowne prowadzące, dlatego bardzo miło wspominam te zajęcia. :)


  • Seminaria:

  • Seminaria z botaniki odbywają się w tym samym miejscu, co ćwiczenia. Jest ich 5 i odbywają się one co dwa tygodnie, każde prowadzi inna osoba. Na nich poznajemy krajowe rośliny lecznicze, na ostatnim jeszcze ochronę środowiska, oglądamy zielniki z roślinami, które są teraz omawiane. Seminarium trwa 1,5h, czasami równo tyle, czasami mniej, zależy ile roślin jest do omówienia. Z każdego seminarium piszemy tzw. nalotkę. Nalotka to krótka kartkówka w postaci tabelki, która sprawdza znajomość roślin. Najczęściej to do przyporządkowania gatunek, substancje lecznicze, zastosowanie i surowiec roślinny wykorzystywany w farmacji. Podobnie jak przy biologii - trzeba mieć 60% punktów, aby spokojnie zaliczyć te ćwiczenia. Ja się pochwalę, że udało mi się zdobyć 100%. Ach, dopowiem tylko, że seminaria jak i ćwiczenia odbywają się dokładniej w Katedrze i Zakładzie Botaniki Farmaceutycznej. 

  • Wykłady:

  • Odbywają się one w auli Collegium Universum. Wykładów jest 8, trwają one po 1,5h. W tym roku mieliśmy dodatkowy, krótki wykład, ponieważ Pani Profesor trochę zostało jeszcze do dopowiedzenia i chciała nam też opowiedzieć wszystko o wycieczce i egzaminie. Na wykładach poznajemy anatomię, morfologię roślin, biotechnologię roślin i inne. 

  • Zielnik: 

  • Obowiązkowy, ma składać się minimum z 50 roślin, najlepiej i najbezpieczniej dla nas, żeby to były rośliny, które pojawiły się na seminarium. Rośliny muszą być ułożone zgodnie z kolejnością na seminariach. Nie muszą być oprawione w koszulki, ale tak jest wygodniej i mamy pewność, że nie zepsujemy roślin. Każda roślina musi mieć przy sobie tzw. metryczkę, która zawiera rząd, rodzinę, podrodzinę jeśli jest, gatunek, surowiec, gdzie zebrano, kto zebrał i kiedy. Z zielnika jesteśmy egzaminowani. Egzamin jest ustny, osoba pytająca odpytuje z losowych roślin (po prostu odpowiadamy z metryczki od ordo do surowca). Niestety zielnik zostawiamy po odpytaniu i nie zabieramy go ze sobą. :(

  • Wycieczka:

  • Wycieczka od jakiegoś czasu odbywa się w Motyczu. Tam po prostu zbieramy część okazów do zielnika. Wycieczka jest obowiązkowa, jeśli się na niej nie będzie z tego co się orientuję, trzeba chyba mieć zielnik z 55 roślin. Radzę na nią jechać, jeśli nie znacie się jakoś super dobrze na roślinach czy nie macie bliższej osoby, która posiada taką wiedzę. Na niej na pewno uzbieracie z 30, a nawet ponad 30 roślin. I przygotujcie się na dużo chodzenia. ;) Nie zapomnieć o: czapce, sprayu na owady, wygodnym ubiorze, gazetach, nożyczkach i nożu. :D

  • Ocena końcowa z botaniki jest podzielona na trzy części: egzamin z zielnika, egzamin praktyczny - dostajemy trzy materiały roślinne, robimy preparaty, prowadzący sprawdzają czy jest dobrze skrojony, rozpoznajemy, rysujemy i opisujemy struktury oraz test - test składa się z około 60 zdań A,B,C z czego ostatnie zadania to tabelki takie jak na nalotkach - w moim roku zamiast dwóch była jedna. Następnie specjalnym algorytmem - którego nikt nie ogarnia :P - obliczana jest ocena końcowa. Mi się roślinki bardzo spodobały, a tym bardziej to, co w nich jest. :)

Komunikacja społeczna 

W tym roku ten przedmiot był w formie zajęć. Było ich 5, planowo po 2h i 15 minut, ale nasza prowadząca wypuszczała nas wcześniej. Grupy były 25 osobowe, spotykaliśmy się w Bibliotece Głównej, w tej samej sali, gdzie odbywała się historia farmacji. Dla mnie te zajęcia to była jedna wielka pomyłka, chyba wolałabym mieć z nich wykłady. Rzucanie piłeczką i mówienie o swoich uczuciach i planach w kółeczku to nie dla mnie. Niektóre informacje były ciekawe, np. temat komunikacji niewerbalnej. Jednak cała forma zajęć mnie nie przekonała tym bardziej, że jedyną rzeczą, która była powiązana z pracą farmaceuty to pytanie: co wg Ciebie powinno znaleźć się na ulotce leku? A tak, nie przypominam sobie, żebyśmy mówili o chociażby komunikacji z pacjentem w aptece. Przedmiot kończy zaliczenie w formie pisemnej w Auli Collegium Pharmaceuticum, trzy pytania opisowe. I tak, o dziwo można było z tego nie zdać u jednej prowadzącej. 



  • Języki obce

  • Ćwiczenia:

  • Zajęcia odbywają się w semetrze letnim, w tym samym miejscu co łacina. Do wyboru mamy pięć języków: angielski, niemiecki, rosyjski, włoski i hiszpański. Bardzo ubolewałam, że nie było francuskiego. :( Na początku byłam na angielskim (jedno ćwiczenie), po czym uznałam, że nie dam rady, nie przepadam za angielskim, więc uznałam, że skoro się tworzy grupa na hiszpański to pójdę na hiszpański. I nie żałuję, świetny język i bardzo łatwy. Poza tym, nasza prowadząca jest przesympatyczną osobą. Zajęcia z języków trwają po 1,5h i też powinno być ich około 14. Taka uwaga - żeby utworzyć grupę z danego języku (no prócz angielskiego, bo z nim problemów nie ma) musi być w miarę większa liczbą osób. Czasami jest też tak, że kierunki ze sobą się łączą - u nas są np. dwie dziewczyny z technik dentystycznych. Poziom grup też może być różny. Jeśli trafią się osoby, które już mają pewien poziom z danego języka opanowany (co często jest z niemieckim), wtedy grupa nie musi zaczynać od podstaw. Przedmiot na I roku kończy się zaliczeniem końcowym - u nas było ono ustne. Natomiast przedmiot sam ciągnie się przez jeszcze pare semestrów.



Przedmioty całoroczne:



  • Chemia ogólna i nieorganiczna

  • Ten przedmiot będę wspominać z uśmiechem na twarzy, pomimo schodzącej skóry po stężonym kwasie azotowym (V), poplamionym i podartym fartuchu. Jeden z technicznych miał rację mówiąc nam, że studenci tęsknią za tymi zajęciami. Ja już tęsknię. 

  • No dobrze, ale skończymy z sentymentami.
  • Ćwiczenia:
  • Odbyywają się na III piętrze Collegium Pharmaceuticum w Zakładzie Chemii Nieorganicznej. Na ćwiczenia obowiązkowo trzeba mieć FARTUCH i zmienne obuwie. Ćwiczenia trwają cały rok, na każdy semestr przypada ich 15 po 3h, czasami niecałe 3. To zależy od prowadzących. Na pierwszych ćwiczeniach piszemy kolokwium wstępne. To nic innego jak po prostu powtórka z liceum. Nie ma się czym stresować (chociaż każdy i tak się stresuje), najlepiej przypomnieć sobie dzień przed to i owo, żeby mieć w razie co z głowy i nic nie poprawiać. Na sali są z nami: techniczny i dwóch prowadzących. Techniczny uczy nas na początku obsługi różnych sprzętów, jak mamy nalewać odczynniki do probówki, żeby nie zrobić sobie krzywdy oraz pilnuje nas jako tako, wystawia nam mieszanki itp itd. Prowadzący natomiast sprawdzające nasze kolokwia, pomagają też, jak coś nie wychodzi. Najczęściej prowadzący po semetrze zimowym się zmieniają. 
  • Co do kolokwiów - na pracowni wisi rozpiska, jaki materiał mamy zaliczyć i do kiedy, np. I grupa kationów reakcje + coś tam z teorii do tego i tego. Potem się jakoś tego nie czepiali u nas jak kto zdaje, ale radzę się sprężyć, to z tego skorzystacie. Jak? Otóż, jeśli zdacie już cały materiał będziecie mogli przystąpić do kolowkium końcowego, które obejmuje cały materiał z kolokwiów tak jakby cząstkowych, które już się zdawało. Jeśli nic się nie zmieni to ponadto przy średniej minimum 4,0 z tychże kolokwiów jest zwolnienie z kolowkium końcowego i robicie od razu analizę końcową, a po niej przychodzicie dopiero na egzamin praktyczny. Myślę, że warto się sprężyć. Poza tym, prowadzący chcą też, żeby egzamin praktyczny był przed sesją, bo jego poprawa jest w czasie sesji. A jeśli ktoś jest w tyle to cóż, trzeba na niego poczekać. Czyli wniosek jest taki, że nie leniuchujemy! 

  • Wspominałam o kolokwiach, to teraz czas na milszą część zajęć, czyli analizy.
  • Czym jest analiza?
  • To po prostu roztwór jonów, które musimy wykryć. Najpierw uczymy się wykrywać dane grupy kationów, następnie anionów, a po kolokwium końcowym mamy tzw. analizę mokrą, gdzie musimy obok siebie wykryć kationy i aniony, które mamy w mieszance. Na początku będzie to czarna magia dla Was, ale z czasem stanie się coraz prostsze i nawet przyjemne. Jak wszystko mamy wykrywać jest w Kocjanie, a przy niektórych grupach korzystamy z tzw. drzewek, które krok po kroku prowadzą nas przez wykrywanie. Do analizy podchodzimy po zdanym kolowkium - na rozpisce jest wypisane co mamy umieć na dane kolowkium tak jak wspomniałam, czyli to taka powiedzmy część teoretyczna, a potem mamy podane jaką analizę będziemy wykonywać. Przy danej analizie mamy trzy próby. Jeśli nie wykryjemy wszystkiego przy ostatnim podejściu, dostajemy nowy roztwór. Jednak analizy nie są na ocenę, czasami po prostu ludzie się denerwują jak znowu coś nie chce wyjść. Na analizach możemy korzystać z książek i notatek. Ćwiczenia są w 20 osobowych grupach maksymalnie ( jedna grupa studencka u nas to 5 osób), dwie grupy studenckie mają przydzieloną jedną szafkę na statywy z probówkami, zlewakami i kolbami. Musimy założyć zeszyty, w których zapisujemy wyniki analiz. Otrzymujemy numerki, którymi podpisujemy je. Są nimi podpisane też zlewki i kolby, które automatycznie stają się "nasze". Ćwiczenia kończymy egzaminem praktycznym - to mieszanka dwóch stałych soli, które musimy rozpuścić i wykrywać po kolei jakie mogą być jony. Tutaj musimy robić już wszystko z pamięci, ale o tyle dobrze, że mogą być tutaj maksymalnie 4 jony i dużo na starcie powie nam kolor, bo część jonów jest barwna. W razie co, możemy liczyć też na pomoc prowadzących. 

  • Wykłady: 

  • Odbywają się w auli Collegium Pharmaceuticum. Tu wręcz trzeba zmienić buty i zostawiać kurtki, pewna osoba mocno się tego trzyma. Wykładów na naszym planie miało być 15, po 1,5h przez semestr zimowy, ale potem okazało się, że Pani Profesor (zresztą, bardzo miła) robi wykłady trwające niecałą godzinę, dlatego przedłużyły się one też do połowy semestru letniego. Na wykładach omawiany jest głównie układ okresowy pierwiastków. Dane grupy, pierwiastki w nich, związki itp. Co ważne, nie wspominałam o listach na wykładach innych, bo z tym różnie jest, ale tutaj jest lista. Na początku roku powiedzą Wam, ile możecie mieć nieobecności i radzę się tego trzymać. 

  • Seminarium: 

  • Semestr zimowy. Seminaria mają miejsce na III piętrze w Collegium Pharmaceuticum w Zakładzie Chemii Nieorganicznej, w małej salce od razu na lewo po wejściu. Seminaria mamy po 25 osób. Prowadzą je doktoranci. Tu po prostu poznajemy w okrojony spokój znowu pierwiastki. Co tydzień nowa grupa czy też kilka grup i po każdym temacie na następnych zajęciach jest kolowkium. Moja grupa miała z bardzo miłą i mądra panią doktorantką (która jest już prowadzącą, więc szczęściarze ci, którzy z nią mają zajęcia), która nie miała problemu z przesyłaniem nam prezentacja do nauki. Zajęć, w zależności od tego kiedy się zaczynały (czasami niektórzy mieli je na początku semestru, a zaraz po nich w połowie kolejna grupa), było 7 lub 8, po 1,5h

  • Propedeutyka chemii
     

  • Seminarium:

  • Semestr zimowy i letni. To samo miejsce, gdzie odbywają się seminaria z chemii, a z liczbą zajęć w semetrze zimowym taka sama sytuacja jak z seminariami. W letnim już każda grupa miała ich po 8, po 1,5h. W semestrze zimowym zajęcia prowadzili również doktoranci. Tutaj głównie wykonywaliśmy zadania obliczeniowe, taka powtórka z LO.
  • Jedyną "nowością" były zadania z buforami. Były trzy kolokwia, ich terminy były podane u nas na pierwszych zajęciach. W semetrze letnim natomiast poznawaliśmy głównie chemię ogólną. Robiliśmy prezentacje na dane tematy i na zajęciach je przedstawialiśmy. W tym roku większa część roku miała z Panią Profesor, a mniejsza z doktorantką. Rozpiska tematyki i terminy trzech kolowkiów były również wcześniej napisane i nam przesłane.




Anatomia i fizjologia

Anatomia - semestr zimowy wyłącznie:


  • Na samym początku będę z Wami szczera - anatomii jako takiej nie ma. W planie jest 5 wykładów po 1,5h i 7 ćwiczeń po 2h i 15 minut. Jednak tak naprawdę mamy głównie fizjologię. Anatomii dużo nie jest - jedynie na wykładach trochę na wstępnie, na ćwiczeniach głównie fizjologia, jednakże wszystko zależy też od prowadzącego - są tacy, co naprawdę cisną z anatomii. I to, co mnie trochę zasmuciło to, to że nie ma prosektorium. :( Tak wiem, jestem dziwna.
  • Anatomii stricte nie ma, ale jest zaliczenie końcowe, najczęściej jest to parę pytań otwartych. Tyle.

  • Fizjologia:

  • Ćwiczenia:
  • Trwają cały rok, w semetrze zimowym planowo 8, ale znowu dodajemy "anatomię" i mamy 15 ćwiczeń. Tyle samo jest w semetrze letnim. Zajęcia trwają 2h 15 minut, jednak jak zawsze jesteśmy wypuszczani trochę wcześniej. Odbywają się one w Collegium Medicum na I piętrze w Katedrze Fizjologii Człowieka. Co ciekawe, jesteśmy jedynym kierunkiem, który ma "anatomię" w tejże katedrze (właściwa katedra anatomii znajduje się w Collegium Anatomicum). Na ćwiczeniach z fizjologii obowiązuje fartuch i zmienne obuwie! 
    Na ćwiczeniach omawialiśmy zagadnienia i robiliśmy różne fajne rzeczy, o których Wam zaraz opowiem.
    Kolokwia były tak po dwóch zajęciach najczęściej, w I semestrze omawialiśmy nerwowy głównie, mięśnie, oddechowy i hormonalny, w II natomiast krążenie i pokarmowy o ile dobrze pamiętam. 
    Jak wspomniałam w I semestrze poznawaliśmy trochę układów. Nasze zajęcia nie polegają tylko na ryciu i omawianiu danego tematu. Prowadzący rozdają nam często zestawy ćwiczeń na dany temat. I tak przy mięśniach badaliśmy skurcze, odruchy, czucie. Przeprowadzaliśmy doświadczenie Mariotte'a i test Ishihary (rozróżnianie barw) czy badanie czucia smaku.
    W audiometrię się nie bawiliśmy, ale sprawdziliśmy przewodzenie kostne i powietrzne próbą Rinnego oraz wykonywaliśmy próbę Webera. Semestr letni był jak dla mnie trochę ciekawszy, bo uczyliśmy się badać tętno z różnych miejsc, ciśnienie czy wysłuchiwać tonów serca. Sprawdziliśmy też grupy krwi i widzieliśmy, jak naprawdę wygląda aglutynacja. Niby są to proste rzeczy, ale zawsze w jakimś stopniu urozmaicają zajęcia.
  • A. Prowadzący na prawo do robienia wejściówek. To ta mało przyjemna część ćwiczeń. Na katedrze są wywieszone wszystkie zagadnienia na dane zajęcia, które trzeba opanować lub często są one w materiałach z poprzednich lat. Pomimo to, że zajęcia były dla mnie naprawdę ciekawe, to uczenie fizjologii pozostało dla mnie katorgą.

  • Wykłady:

  • Odbywają się tylko w semetrze zimowym (planowo 10, ale dodajemy do tego "anatomię" i tak naprawdę 15 wykładów obejmuje fizjologia) w auli Collegium Medicum, trwają one po 1,5h i najczęściej tego czasu trzymają się wykładowcy - dużo informacji do przekazania. Na wykładach poznajemy poszczególne układy organizmu człowieka i ich pracę, no i jak wspomniałam wcześniej trochę anatomii. 

  • Do egzaminu z fizjologii można przystąpić wcześniej. W terminie zerowym, który jest najczęściej w maju. W tym roku średnia pozwalająca na przystąpienie do niej wynosiła 4,0 z kolokwiów z CAŁEGO ROKU. Podkreślam, bo w moim roku było trochę z tym zamieszania. Zerówka jest ustna i nie należy do łatwych - zestawy są niestety różne i najczęściej nie zbyt fajnie ułożone - albo trudne, albo łatwe. Dużo też zależy u kogo odpowiadacie. W czerwcu, w sesji letniej jest I termin egzaminu. Jak nie zdacie zerówki to idziecie na niego. Jest to test, ma 100 pytań ABC wielokrotnego wyboru. Nie jest łatwy. Pocieszające jest to, że wiele pytań się powtarza z roku na rok. Jednak zajęcia z fizjologii wspominam bardzo miło i uważam, że były to jedne z ciekawszych w I roku. Dopowiem jeszcze, że ostatnie zajęcia w semestrach z fizjologii ds najczęściej na uzupełnienie, zaległości, poprawy itp.




Język łaciński


Ćwiczenia:


  • Zajęcia odbywają się cały rok. Jeśli miało się w liceum łacinę (przez dwa lata po godzinie tygodniowo lub przez rok po dwie godziny) było się zwolnionym z zajęć w semetrze zimowym. Zajęć było ok. 14 po 1,5h. Na koniec semestru zimowego jest zaliczenie w formie pisemnej, natomiast osoby zwolnione u mojej prowadzącej odpowiadały ustnie z czytania i tłumaczenia tekstów. Semestr letni wyglądał podobnie w ilości i czasie zajęć. Porównując materiał z tych dwóch semestrów uważam, że w II uczyliśmy się więcej praktycznych rzeczy typu nazwy łacińskie postaci leków, substancji, czyli coś co może się nam w przyszłości jak najbardziej przydać. Przedmiot kończy się egzaminem w sesji letniej. 
  • Jednak wszyscy, a na pewno większość pisze zerówkę gdzieś pod koniec maja. Jest ona w formie pisemnej, pytania są otwarte. Ogólnie łacina w Lublinie jest jedną z najbardziej luźnych w Polsce, sami się przekonacie jak będziecie tu studiować. Zajęcia z łaciny odbywają się w Collegium Anatomicum, na I piętrze w studium języków.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wyprawka - I rok farmacji w Lublinie

V rok farmacji - czyli czas na pracę magisterską!

Cofnijmy się w czasie... do mojego stażu!